Pismo nie jest dla prywatnego wyjaśniania

Niech Pan błogosławi każdego kto czyta i skrutuje swoje serce z pomocą słowa Bożego

Szukajcie, a znajdziecie!

piątek, 10 listopada 2017

Równo dwa lata temu

Nawet data dzienna się zgadza, taka rocznica… Wiele się działo, a mało sil zostawało do opisania minionych zdarzeń. Czasem tak jest, że człowiek bardziej jest twórcą zdarzeń, ich uczestnikiem niż ich kronikarzem, czy obserwatorem. Skończyła się nowenna przed setną rocznicą śmierci bł. Honorata, rozpoczęty rok dziękczynienia za jego dzieło. Bracia kapucyni dwoją się i troją w organizowaniu różnych eventów upamiętniających wielkość błogosławionego brata.
Z mego punktu widzenia miałem postanowienie na poprzednich rekolekcjach rocznych, że przeprowadzę rekolekcje o bł. Honoracie, nazwałem je jubileuszowe. Wyznaczony został dzień na maj 2017 roku. I odbyły się jak zwykle dla kilkunastu siostr, ale myślałem, że wystarczy tego dobrego. Jednak Pan Bóg przewidział jeszcze 5 serii tych rekolekcji: dwie dla moich braci, jedne dla salvatorianów, oraz dla braci konwentualnych. Dziwne, ale prawdziwe.
Czeka mnie jeszcze spotkanie z ludźmi w Przasnyszu, zobaczymy co z tego będzie.
Inne zdarzenie, które było w CDH, to Studium Duchowości Honorackiej. Jak podsumował to jeden z braci: "wykonaliśmy dobrą robotę nikomu nie potrzebną". Być może to trochę przesada, ale dyskusja była rzeczywista, prezentacje szerokie i ciekawie zrobione. Naprawdę to było Studium, które optwierało nowe perspektywy badania i myślenia.
Zobaczymy jak będzie w nowym roku 2018.
Inne dzieło to Statio Honorat. W roku 2017 poświęcone Testamentowi Duchowemu bł. Honorata. dziewięć rozdziałów testamentu zostało rozrzucone na dziewięć dni spotkań w różnych miejscach, dla różnych ludzi. A mam nadzieję, że tegoroczny Juniorat będzie zebraniem wszystkich rozdziałów w jednym spotkaniu.

Zobaczymy co życie przyniesie.

wtorek, 10 listopada 2015

Listopadowy Patron

Listopad niezależnie od tego, czy jest słoneczny jak tego roku, czy ponury jak w deszczowe dni, ma swój wyjątkowy klimat dzięki katolickiemu i polskiemu zwyczajowi chodzenia na cmentarze. Kiedyż jak kiedyż, ale w listopadzie wypada zadbać o groby i nie tylko swoich bliskich, ale również o groby bohaterów, którzy tworzyli naszą wolność. Listopad, który bierze swoją nazwę od opadających liści, przypomina nam tę scenę, która Matka Boża ukazała dzieciom z Fatimy i różnym świętym, scenę dusz spadających jak liście do otchłani. Grabiąc liście przy domu można przypomnieć sobie ową scenę, a przez nią rozjaśnić nieco w głębokiej refleksji sprawę śmierci. Patrząc na oświetlone cmentarze można usłyszeć prawdę, że jest życie po śmierci. Co więcej, światło na grobach, oświetlone cmentarze, czyż nie pozwalają nam zobaczyć tej prawdy, że śmierć nie musi być straszna jak w potwornym klimacie Halloween, ale jest siostrą, która uczy mądrości. Mądrości, która jest zawarta w jałmużnie jaką jest kupowanie świec, wieńców i kwiatów dla naszych zmarłych. Ta jałmużna jest jakby mimochodem, nawet do końca nieuświadomiona. Pobyt na cmentarzu czasem się przedłuży więc czasem człowiek nie doje, a więc pości, a czasem zmarznie, a więc się umartwi. Rozmowa z umarłymi i o umarłych przypomina nam niektóre zdarzenia z ich życia a pamięć ćwiczy się w czymś co można niekiedy nazwać mądrością. Mądrość sprawia, że widzimy co warto robić a co nie. Niektóre sprawy dają się zobaczyć dopiero w dłuższej perspektywie czasowej i z większego dystansu. Powstanie listopadowe, styczniowe, warszawskie, obrona kultury, solidarność, gromadzenie dóbr, zbieranie książek, to wszystko staje się lekcją życia dla każdego kto stanie nad kurhanem, kto pyta czy warto było?
Inaczej mówiąc nasze wyprawy na cmentarz sprawiają, że śmierć jest oswojona a pamięć uaktualniona, ale oprócz tego pozwalają zobaczyć różnice w postaciach. Są tacy, którzy utracili swoją wielkość i nie warci byli wspomnienia, ani pomnika, bo okazali się zdrajcami, a są tacy, których za życia pomijano, a okazali się wielkimi ludźmi wartymi wspomnienia i pomnika.
Wśród takich wartych wspomnienia, a nieco zapomnianych ludzi jest bł. Honorat Koźmiński. To dlatego od kilku lat trwa nowenna przed uroczystością stulecia jego śmierci. Przypominamy tematy, które już się podejmowaliśmy prowadzeni przez patronujące każdemu rokowi środowisko Rodziny Honorackiej. Oto one:
1 rok –  16 XII 2007 - 16 XII 2008 – WIARA I NAWRÓCENIE - Obliczanki
2 rok
 –  16 XII 2008 - 16 XII 2009 – POWOŁANIE I KONSEKRACJA -Służki, Posłanniczki
3 rok
 –  16 XII 2009 - 16 XII 2010 – MODLITWA I EUCHARYSTIA - Westiarki
4 rok
 –  16 XII 2010 - 16 XII 2011 – WSPÓLNOTA I KOŚCIÓŁ - Imienia Jezus
5 rok
 –  16 XII 2011 - 16 XII 2012 – MIŁOSIERDZIE I SŁUŻBA - Franciszkanki od Cierpiących, Sługi Jezusa
6 rok –  16 XII 2012 - 16 XII 2013 – OFIARA I WYNAGRODZENIE - Pasterzanki
7 rok –  16 XII 2013 - 16 XII 2014 – KRZYŻ I NADZIEJA - Honoratki, Doloryści
8 rok –  16 XII 2014 - 16 XII 2015 – TUUS TOTUS - Niepokalanki, Sercanki
9 rok
 –  16 XII 2015 - 16 XII 2016 –TESTAMENT I ŚMIERĆ - Wspomożycielki
10 rok
 – 16 XII 2016 (100 rocznica śmierci) - 16 XII 2017 - ROK DZIĘKCZYNIENIA – Kapucyni

Bł. Honorat, który prowokuje do przemyślenia ważnych tematów nie tylko dla zakonnic i zakonników, ale także dla każdego kto myśli. Tak jak w Roku Życia konsekrowanego 2015 podejmowaliśmy temat całkowitego oddania się Bogu wyrażonego w honorackim Tuus totus, tak w nadchodzącym Roku miłosierdzia będziemy podejmować temat Testamentu i śmierci. Zaplanowana nowenna staje się uaktualniona przez życie Kościoła.

W tę honoratową prowokację do myślenia wpisują się audycje Katolickiego Radia Podlasie, które powstają przy współpracy z Warszawska Prowincją Braci Mniejszych Kapucynów. Cykl „Niepokornie pokorny” podejmuje różne tematy, które wydają się bardzo aktualne i pomocne do listopadowego zamyślenia.

Gdyby ktoś zapomniał

Trwa Wielka Nowenna przed stuleciem śmierci bł. Honorata Koźmińskiego

Tematy kolejnych lat i patronat zgromadzeń
1 rok
 –  16 XII 2007 - 16 XII 2008 – WIARA I NAWRÓCENIE - Obliczanki
2 rok
 –  16 XII 2008 - 16 XII 2009 – POWOŁANIE I KONSEKRACJA -Służki, Posłanniczki
3 rok
 –  16 XII 2009 - 16 XII 2010 – MODLITWA I EUCHARYSTIA - Westiarki
4 rok
 –  16 XII 2010 - 16 XII 2011 – WSPÓLNOTA I KOŚCIÓŁ - Imienia Jezus
5 rok
 –  16 XII 2011 - 16 XII 2012 – MIŁOSIERDZIE I SŁUŻBA - Franciszkanki od Cierpiących, Sługi Jezusa
6 rok
 –  16 XII 2012 - 16 XII 2013 – OFIARA I WYNAGRODZENIE - Pasterzanki
7 rok –  16 XII 2013 - 16 XII 2014 – KRZYŻ I NADZIEJA - Honoratki, Doloryści
8 rok –  16 XII 2014 - 16 XII 2015 – TUUS TOTUS - Niepokalanki, Sercanki
9 rok
 –  16 XII 2015 - 16 XII 2016 –TESTAMENT I ŚMIERĆ - Wspomożycielki
10 rok
 – 16 XII 2016 (100 rocznica śmierci) - 16 XII 2017 - ROK DZIĘKCZYNIENIA – Kapucyni

Radio Podlasie o bł. Honoracie

Katolickie Radio Podlasie i Warszawska Prowincja Braci Mniejszych Kapucynów podjęło się cyklu audycji o bł. Honoracie pt. Niepokornie pokorny”. Audycja jest co niedzielę o godzinie 11:40. Do tej pory zostały opublikowane w archiwum radia następujące tematy:
1.      Kim był o. Honorat Koźmiński ?
2.      Związki o. Honorata z Podlasiem
3.       Rodzina i małżeństwo w duchu franciszkańskim
4.       O. Honorat Koźmiński – czciciel Maryi
5.      Teologia świętości

Można je znaleźć na stronach archiwum radia: http://archiwum.radiopodlasie.pl/?cat=11346

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Studium Duchowości Honorackiej 2014



Piątek 9 maja 2014
18.00   Nieszpory i Godzina czytań
18.30   kolacja
19.00-20.30    Sesja biograficzna:
Rok 1829, metryka chrztu i chrzest Franciszka. (br. Juliusz)
Czy potrzebna jest nowa biografia bł. Honorata?
21. 00  Kompleta
Sobota 10 maja 2014
7.00     Msza święta z Jutrznią
8.00     śniadanie
9.00-12.00      sesja przedpołudniowa: tematyczne wykłady i prezentacje
9.00                 Wprowadzenie do Studium i sesji tematycznej – br. Juliusz
9.15 – 9.45      Joanna Stepczyńska, Czy warto studiować bł. Honorata, czy warto go wydawać? (na przykładzie listów).
9.45-10.15      s. Agnieszka Szymańska, Ukrycie w Trójcy świętej według bł. Honorata
10.15-10.30    dyskusja
10.30-10.45    przerwa na kawę
11.00-11.30    br. Juliusz Pyrek, Co znaczy useraficznić duszę według bł. Honorata?
11.30-12.15    s. Cecylia Nowak, Czy istnieje honoracki system wychowania wart kontynuowania dzisiaj?
12.30   obiad
Sesja popołudniowa: ćwiczenia z tekstami (14.30-17.30)
14.30-17.30    praca w grupach: ćwiczenia z tekstami
1. Płachta Honorata, 2. niewydane listy bł. Honorata
18.00   Nieszpory i Godzina czytań
18.30   kolacja
Sesja wieczorna: plenarna prezentacja pracy w grupach (19.00-20.30)
19.00-19.30    prezentacja pracy w grupach
19.30-20.30    - dyskusja nad tematyką prac w grupach
21. 00  Kompleta
Niedziela 11 maja 2014
7.00     Msza święta z Jutrznią
8.00     śniadanie
9.00-12.00      sesja praktyczna:
9.00-10.00      Jaki sens istnienia stowarzyszonych i zjednoczonych? (Modlitewnik zgromadzenia i modlitewnik Stowarzyszonych, telekonferencje i świat wirtualny) – Cecylia Nowak
10.00-10.30    przerwa
10.30-11.15    List 10 Formacja przełożonych – br. Juliusz Pyrek
11.15-12.00    dyskusja (w tym dyskusja o całości SDH 2014)
12.30   obiad

czwartek, 28 lutego 2013

Ofiara przymierza

Dzień skupienia w lutym 2013:

https://docs.google.com/file/d/0B1p4hBkxH-TlcUh6VDFvOE81Y3M/edit?usp=sharing
https://docs.google.com/file/d/0B1p4hBkxH-Tld3lNVGRBbEZheDQ/edit?usp=sharing
https://docs.google.com/file/d/0B1p4hBkxH-TlYXB3S0U5QmdIamM/edit?usp=sharing
https://docs.google.com/file/d/0B1p4hBkxH-TlZXRiczd3c2hnMWM/edit?usp=sharing
https://docs.google.com/file/d/0B1p4hBkxH-TleU4xUVJ5OEw5S2M/edit?usp=sharing
https://docs.google.com/file/d/0B1p4hBkxH-TlRFg2bkxLaEx1RTA/edit?usp=sharing
https://docs.google.com/file/d/0B1p4hBkxH-TlMnIwNHZockVXTHM/edit?usp=sharing

środa, 23 stycznia 2013

Ofiara za grzechy świata

 W ostatni koniec tygodnia, a szczególnie w sobotę, odbył się comiesięczny dzień skupienia z bł. Honoratem. Poranna Jutrznia, śniadanie, a po nim niespodzianka wobec poprzednich spotkań, bo o 9.30 Liturgia słowa. Po krótki wytchnieniu Eucharystia z homilią, a potem obiad. PO obiedzie Konferencja do tekstu bł. Honorata i wystawienie Najświętszego Sakramentu. Tekst dotyczył interpretacji przez Honorata Starego Testamentu, a szczególnie ofiary Abrahama, który składa Izaaka. Później Nieszpory i Godzina czytań zakończone kolacją. Ostatnim aktem spotkania było dzielnie się słowem z niedzieli. Poniżej link do nagrania części dnia skupienia, czyli homilii ze Mszy świętej:
https://docs.google.com/file/d/0B1p4hBkxH-TlM3FUbk5lczRyMWM/edit

wtorek, 9 października 2012

Dobra Nowina: kwesta i jałmużna



Mirosław: Witam Brata,
Br. Juliusz: witam.
M.: Wiem, że Ojciec woli nazywać się Bratem, dlatego tak się do brata zwracam, choć mam na końcu języka Ojciec…
J. Należę do Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów, więc brat jest bliżej, choć jestem także synem i ojcem w znaczeniu duchowym. Mężczyznę, bowiem określają te trzy: syn, brat, ojciec. 

M.: Jednak nie o tożsamości mężczyzny chcemy rozmawiać, ale o tym co Brat robi w Internecie. Czemu Ojciec zajmuje się jakimiś kwestami w Internecie? Raz kwesta św. Klary, innym razem kwesta św. Feliksa, a jeszcze innym bł. Honorata? Czemu to służy? Po co Ojciec na to traci czas?

J: Kiedy jeden z internautów zadał mi to pytanie, odpowiedziałem, że chodzi mi o orędzie o jałmużnie.

M. Wygląda to jednak jak normalna zbiórka pieniędzy…

J. Z pewnego punktu widzenia tak, sam wiem jak traktuję niektóre propozycje, odrzucam je, albo decyzję odkładam, a nawet jak zgodzę się na wzięcie udziału, to potem udział jest bardziej wirtualny niż realny. 

M. Ma Brat na myśli wydarzenia na fejsie?

J:  Tak, ale wróćmy do pytania po co? Otóż w dzisiejszym świecie wiele mówi się o ekonomii, wciąż gadające głowy opowiadają o tym jak pieniądze są ważne, że należy to, należy tamto… Nawet jak pojawi się jakaś rozmowa o Fundacjach, które mają pomagać, to nie ma mowy o jałmużnie. Jest mowa o jakiejś filantropii, sponsoringu, mecenacie, etc., a potem …o aferach finansowych. Czemu? Wydaj mi się, że dzięki słowu Bożemu wiem czemu, bo bez jałmużny nie jesteśmy w stanie zarządzać uczciwie pieniędzmi na długi dystans.

M: Czyli jesteśmy jakoś jednostronni, bo mówimy o pieniądzach w aspekcie zarobić, wydawać, dawać, oszczędzać, ale nie ma miejsca na mówienie o jałmużnie…?

J: Tak, jeśli jeszcze dodamy do tego reklamę banków i portali ekonomicznych, nauczanie ekonomii, to mamy kulturę chciwości i skąpstwa oraz żądzy władzy i żądzy pieniędzy. Wydaje nam się, że wszystkie problemy rozwiążą pieniądze, a to jest już idolatria. I choć niektóre przekręty czynią ludzi ostrożnymi, to i tak znajdą się tacy, którzy będą myśleć o tym, żeby łatwą drogą kogoś ograbić…

M: Oglądał brat „Przekręt doskonały” z Dastinem Hoffmanem? Tam całość jest oparta na grze zakładającej wykorzystanie uczciwości  i nieuczciwość człowieka.

J: Tak. Ale to jest wizja reżysera. I można jej przeciwstawić „Odważnych”, w którym to filmie ojciec nie daje się wkręcić i dzięki temu awansuje. Jest w kulturze pewna dyskusja, ale nie ma odpowiedzi.

M: A odpowiedzią jest jałmużna?

J: Tak.

M: A czym ona jest, bo mnie się wydaje, że to dawanie drugiemu człowiekowi.

J: Jeśli tak, to jałmużna nie różni się od sentymentalnego datku dowolnej osoby dowolnej osobie. A przecież jałmużna jest uczynkiem pokutnym człowieka religijnego tak jak modlitwa i post. Jeśli modlitwa jest rozmową z Bogiem i nie da się sprowadzić jej do rozmowy z kimkolwiek, a post jest szukaniem Boga i nie da się sprowadzić do diety, ani odchudzania, to podobnie jałmużna jest relacją do Boga, a nie tylko do człowieka. Dając jałmużnę trzeba wiedzieć komu się daje.

M: Ale czy to nie jest jakaś ściema, która wystawia nas na oszustów. Mówienie nie zwracaj uwagi na człowieka, bo dajesz Bogu, to tak jakby powiedzieć, że możesz dać pijakowi, złodziejowi…

J: Jałmużna jest czynem dobrowolnym, nie może być pod przymusem lęku, ani namiętności, ani owocem manipulacji proszącego. Gdy daję Bogu, to nigdy się nie mylę a datek staje się aktem wiary. A jako akt wiary przekracza ograniczenie lęku przed oszustwem, oraz uzależnienie od opinii ludzkiej. Co człowiek zrobi z ofiarą daną to inna sprawa, to sprawa zarządzania jałmużną. Dzisiaj dający chce decydować na co ma przeznaczyć  datek otrzymujący, a to jest chęć władzy, a może nawet żądza władzy.  Jałmużna pozwala tę granicę wychwycić i poznać.

M: Czyli jałmużna jest dawaniem Bogu.

J: Tak, dlatego gdy robimy coś w oparciu o jałmużnę, to wiemy, że Bóg w to dzieło się zaangażował, bowiem dotyka ludzkiego serca, aby dał ze swego na prowadzone dzieło.

M: A ile trzeba dawać jałmużnę?

J: Jałmużna nie jest systemem, a aktem serca. „Radosnego dawcę miłuje Bóg”. Czyli określenie wielkość jałmużny, jej długotrwałości nie należy do osoby przyjmującej, ale do dającej. Człowiek zbierający jałmużnę na jakieś dzieło chciałby mieć pewność otrzymania (jakąś deklarację stałości), a jałmużna nigdy nie jest pewna, bowiem zależy od serca dającego i od działającego Boga. Dający musi uważać, aby nie zgasić wielkością lub długim dystansem radości dawania. W tej dziedzinie trzeba szukać woli Bożej.

M: Radość dawania? A jak ktoś nigdy jej nie ma…?

J: To wtedy wie, że jest chciwy i skąpy, to jest pierwszy owoc próbowania jałmużny. Chciwość polega na chęci otrzymania więcej niż się należy, a skąpstwo na dawaniu mniej niż należy. Skoro ktoś nie ma radości w dawaniu, to znaczy, że jest skąpy. Jednak trudno określić to gdy się w ogóle nie próbuje dawać.To z tego powodu są mężowie, którzy nigdy żonie nic nie kupili, a jedynie pamiętają ile musieli kupować narzeczonej.

M: Niektórzy dają, ale jednocześnie chcą mieć z tego korzyść w postaci uznania towarzyskiego lub zawodowego.

J: Tak, dlatego jałmużna jest w ukryciu i nie jest sponsoringiem, a o niej nie możemy rozgłaszać co do konkretnych osób, co pozbawia nas świadectwa dawania jałmużny. Jednak żona, mąż, a w zakonie przełożony powinni o niej wiedzieć, szczególnie jeśli jest postacią dziesięciny, pierwocin, czy jednorazowej dużej sumy.

M: A w instytucjach można dawać jałmużnę?

J: Trudna sprawa, ponieważ instytucje często są demokratyczne, a więc jest jakaś rada, a w wielości trudno o dyskrecję i jasność co do własności. Rada często nie jest właścicielem, a więc nie może dać tego, co nie jest ich własnością. Jałmużna nie łamie sprawiedliwości. Jeśli jednak właściciel chce prowadzić firmę nie dla pieniędzy, a dla służby ludziom, to powinien dawać jałmużnę niejako w kontekście firmy. I często robią… np. zamawiając Msze święte w intencji swojej firmy. Tylko ci co dają jałmużnę wiedzą ile tracimy pieniędzy, nerwów i inicjatyw na sekularyzacji środowiska pracy.

M: A teraz Brat ogłosił, że jest możliwość jałmużny bł. Honorata…

J: Tak, jest ona okazją do promowania także bł. Honorata jako mistrza życia ukrytego. Przy tej okazji dowiedziałem się, że można wpłacić pieniądze nie ujawniając swoich danych. A tych, którzy je ujawnili chcemy serdecznie podziękować. W intencji wszystkich ofiarodawców jest Msza święta w czasie dni skupienia z bł. Honoratem raz w miesiącu.

środa, 16 maja 2012

300. rocznica kanonizacji św. Feliksa z Cantalice

circolare10_pl                                                           


List okólny z okazji 300 rocznicy kanonizacji
świętego Feliksa z Cantalice
(1515 – 1587)

Prot. N. 00289/12


Drodzy Bracia,
            22 maja 1712 roku Ojciec św. Klemens XI wyniósł do chwały ołtarzy brata Feliksa z Cantalice, wpisując go w poczet Świętych. Po trzystu latach od tego wydarzenia, razem z braćmi z Prowincji Rzymskiej, chcemy przypomnieć osobę tego Współbrata, pierwszego świętego naszego Zakonu. Ta trzechsetna rocznica zbiega się z rokiem celebracji 84 Kapituły generalnej, stając się dla nas szczególną okazją do przypomnienia korzeni naszej historii i do otwarcia się na Ducha Świętego, byśmy mogli być żywą pamiątką obecności Chrystusa w świecie.

Nakłońcie ucha serca waszego i bądźcie posłuszni głosowi Syna Bożego.
Zachowujcie przykazania Jego całym sercem
i wypełniajcie doskonale Jego rady.
Św. Franciszek z Asyżu, List skierowany do całego Zakonu, w Źródła Franciszkańskie, 257.


I. Krótki rys biograficzny brata Feliksa

1.                  Trudne lata Zakonu wkrótce po jego powstaniu.

Feliks wstąpił do kapucynów pod koniec roku 1543, pukając do drzwi klasztoru w Cittaducale. Roczny nowicjat odbywał w klasztorze Anticoli di Campagna (obecna nazwa: Fiuggi), w tym samym miejscu, gdzie kilka lat wcześniej zmarł nagle jeden ze znamienitych braci Zakonu, brat Franciszek Titellmans da Hasselt (Belgia). Brat ten był alumnem, a potem wykładowcą znanego uniwersytetu w Leuven. Titellmans wstąpił do braci Obserwantów w latach1521/1522, dowiedziawszy się jednak o istnieniu kapucynów, wyruszył w drogę do Włoch i w Rzymie w roku 1535/1536 został przyjęty do naszego Zakonu. Po niecałym roku od wstąpienia do Zakonu został wybrany Wikariuszem Prowincjalnym Prowincji Rzymu, lecz 12 września 1537 roku zmarł nagle, podczas odwiedzin braci w klasztorze Anticoli di Campagna (Fiuggi).
Dla prowincji rzymskiej była to śmierć, która zabrała jej wielką nadzieję, ale kilka lat później, w tym samym miejscu wzeszło nowe światło. Nie był to człowiek uczony, ale niewykształcony materiał na świętego. Feliks był człowiekiem prostym. Chwalił się, że zna tylko pięć liter: litery ran naszego Pana. Franciszek Tittelmans i Feliks z Cantalice, to dwaj kapucyni bardzo różniący się pod względem pochodzenia i formacji, jednak bliscy sobie poprzez zatroskanie i miłość do Zakonu; świadczą oni o tym, że nasza wspólnota w samych początkach przyjęła naukowca i syna rolnika, uczonego i analfabetę, ale dlatego, że kierowało nimi pragnienie i wola naśladowania Chrystusa.
Niedługo przed przyjęciem przez brata Feliksa habitu miało miejsce wydarzenie, które mogło poważnie zaszkodzić początkom nowej „reformy” kapucyńskiej. Upłynęło nieco ponad rok od czasu kiedy to brat Bernardino Tomassini ze Sieny, zwany Ochino, Wikariusz generalny Zakonu, przeszedł do Reformy protestantów i Papież Paweł III nosił się z zamiarem zniesienia nowo powstałej rodziny franciszkańskiej. Brat Feliks poprzez swoją świętość przyczynił się do pokonania tego kryzysu Zakonu. To on właśnie, żyjąc autentycznie swoim powołaniem kapucyna, ukazał w sposób konkretny, jakie były cele, które ożywiały naszą „Reformę”: powrócić do pierwotnej inspiracji, to znaczy do życia i Reguły naszego Ojca świętego Franciszka, być jego synami i uczniami, i tak jak on żyć Chrystusem w posłuszeństwie Kościołowi.
Dzień po dniu, przez czterdzieści lat (od 1547 do 1587), jako pokorny kwestarz, przemierzał ulice Rzymu, pukając do wszystkich drzwi i prosząc o jałmużnę, ale równocześnie zostawiając piękne słowo Ewangelii wypowiadane tak, jak potrafił: śpiewając z dziećmi, słuchając tych, którzy mu powierzali swoje zmartwienia, przyjmując to, co mu dawano. Kroniki opowiadają, że miał on oczy zawsze spuszczone ku ziemi, ale to mu nie przeszkadzało w dostrzeganiu i rozumieniu potrzeb tych, których miał przed sobą: starał się im ulżyć w cierpieniu, pocieszać strapionych, leczyć zło fizyczne czy moralne. Kto spotykał kwestarza brata Feliksa nie odchodził nigdy z pustymi rekami. Ikonografia ukazuje go jako tego, który otrzymuje od Matki Bożej Dzieciątko Jezus i czule Je trzyma na swoich rękach.

2.                  Człowiek ludu i człowiek Boży

Codzienne przebywanie wśród ludzi różnego pochodzenia społecznego dawało mu okazję spotykania się z ogromem biedy duchowej i materialnej swoich czasów. Wszystko co otrzymał, wkładał do swojego worka, a po powrocie do klasztoru, oddawał w ręce swojego gwardiana: były tam chleb, fasola i były tam też wszystkie nieszczęścia, których był świadkiem, dzieci które rozśpiewywał, płacz wielu, dobre serca tych, którzy nie odmówili mu jałmużny. Wszystko i wszystkich brat Feliks, szczęśliwy, przynosił do kościoła i za nich słał do Boga modlitwy i ofiarowywał resztę swojego dnia, i zwykle prawie całą noc. Do tego dołączał wszelkiego rodzaju akty pokutne, aby wybłagać łaski od Boga dla wszystkich ubogich i bogatych, wszystkich potrzebujących Bożego miłosierdzia.
Przebywanie wśród ludzi nie wprowadzało roztargnienia w jego zjednoczenie z Bogiem, co więcej, to był jego sposób kontemplowania tajemnicy Bożej miłości do człowieka. Można powiedzieć, że brat Feliks był kontemplatykiem ulicznym. Wśród ludzi był radosny, pogodny i prosty, i dzięki temu bliski wszystkim. Prawdziwy brat ludu! Był znany jako brat „Deo gratias”. Takie było jego motto, jego sposób dziękowania za otrzymaną jałmużnę. Jeśli zaś ktoś szydził z niego i uważał go za głupca, to doznawał wewnętrznej radości i potrafił sobie zjednać przyjaźń także takich osób, ponieważ przyjmował je z cierpliwością samego Boga, który potrafi czekać na grzesznika i nigdy nie przestaje go kochać.
Był tak zadowolony z tego, że jest bratem kwestarzem, że miał zwyczaj mówić: „Ja czuję się dobrze, lepiej niż papież. Papież ma wiele problemów i trudności, a ja cieszę się tym światem: i nie zamieniłbym tego worka ani z papieżem ani z królem Filipem wziętymi razem!”. Jego bezpośredniość i szczerość sprawiały, że pozwalał sobie na wymianę żartów z papieżem Sykstusem V czy też ze świętym Filipem Nereuszem, a także z przyszłym kardynałem Cezarym Baronio i ze św. Karolem Boromeuszem. Potrafił dowcipnie żartować z alumnami Kolegium Germanicum, a także z niektórymi szlachciankami rzymskimi, jednak zawsze bez odrobiny złośliwości! Święci potrafią się śmiać i wywoływać uśmiech u innych, skrywając, jak czynił to brat Feliks, żar oddania się Chrystusowi, bez manifestowania go innym. Na tym polega pokora tych, którzy nie szukają niczego innego jak tylko wypełnienia woli Bożej.

3.                  Między nimi był święty

Jego duchowość, pozornie bardzo prosta, była mocno ukierunkowana na Osobę Chrystusa, w której kontemplował w szczególny sposób tajemnicę żłóbka i krzyża. Wielką czcią otaczał Najświętszą Maryję Pannę i Świętego Franciszka, praktykując modlitwę charakteryzującą się mocnymi akcentami uczuciowymi, a w czasie przyjmowania Komunii świętej, wzruszał się do łez. To wszystko czyniło z niego prawdziwego syna świętego Franciszka, brata, który był zdolny do wychodzenia do wszystkich ludzi, bogatych i biednych, kardynałów i żebraków, uczonych i prostych.  Zawsze z tym samym nastawieniem: serdecznego otwarcia na tych, których spotykał, szacunku dla drugiego i miłości do osoby którą miał przed sobą.
Bracia, którzy z nim przebywali i mogli korzystać z jego codziennego pielgrzymowania po ulicach Rzymu, doświadczali także jego gorliwości w modlitwie, przywoływani przez niego w środku nocy na Godzinę czytań, a o świcie na Jutrznię. Byli również bardzo zaskoczeni, kiedy po jego śmierci, widzieli niekończące się procesje ludzi, którzy przychodzili, by uczcić jego doczesne szczątki. Wśród nich byli: dzieci i kardynałowie, ludzie prości i szlachetnych rodów, żebracy i papież Sykstus V. Tym razem Rzym przyszedł do kwestarza, odwracając w ten sposób kierunek drogi, którą przez tyle lat przemierzał brat Feliks idąc do ludzi.
W dniu, w którym brat Feliks narodził się dla nieba w tłumie ludzi, który otaczał jego doczesne szczątki, słychać było jeden wspólny głos, który ogłaszał go „świętym”. Cuda, o których mówiono, że towarzyszyły jego ziemskiemu życiu, teraz wychodziły na jaw i zaczęto je opowiadać. Było ich wiele. Zdumiewali się tym także niektórzy z jego współbraci. Była to ostatnia lekcja brata Feliksa, która uwierzytelniała całe jego życie: wszystko przeżywał z pokorą, ukrywając to czego Pan udzielał poprzez jego modlitwę, umartwienia, poprzez całkowite wyzucie się, bez zatrzymywania czegokolwiek dla siebie. O wszystko prosił dla innych i oddawał wszystko dla dobra tych, których spotykał w ciągu dnia.


II. Przesłanie brata Feliksa dla nas dzisiaj

1.      Być darem dla braci

Cecha charakterystyczna św. Feliksa, którą znamy, to ta, że był on bratem, bratem kwestarzem. Szedł do ludzi, aby prosić, aby żebrać, ale przede wszystkim, aby dawać: dawać Jezusa, obdarowywać wewnętrznym pokojem, który czerpał z modlitwy, dawać mądre rady wynikające z jego bogatego doświadczenia życiowego. W swojej ubogiej i pracowitej rodzinie, w której wyrósł, nauczył się cennej postawy stawania się darem dla każdego potrzebującego, zgodnie z cennym napomnieniem Mistrza Jezusa: „Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu” (Dz 20, 35).
Każdy z nas otrzymał od Boga tę cudowną zdolność stawania się darem. Dzisiaj nasz święty współbrat apeluje do nas, byśmy w codzienności przeżywali tę fascynującą przygodę stawania się darem dla wszystkich. To poprzez praktykowanie życia hojnie oddawanego dochodzimy do całościowego, integralnego rozwoju naszej osoby, jak stwierdza Sobór Watykański II: „…człowiek będąc jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego, nie może odnaleźć się w pełni inaczej jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego.” (GS, 24).
Nie rzadko jednak zdarzało się bratu Feliksowi doświadczać przykrego odrzucenia czy zatrząśnięcia drzwi przed nosem, ale i w tych momentach jego odpowiedź brzmiała: „Deo gratias!”  W ten sposób odnawiał doskonałą radość, wcielając w swoje życie to, czego nauczył się od św. Franciszka. Nie należał do tych którzy z powodu jednego tylko słowa, które zdaje się być krzywdą dla ich ciała, lub z powodu jakiejś rzeczy, której się ich pozbawia, wzburzają się i wpadają w gniew (Nap. XIV). Jako człowiek pokoju znosił dla miłości Pana naszego Jezusa Chrystusa wszystkie cierpienia, jakie go spotykały na tym świecie, zachowując pokój duszy i ciała (Nap. XV). To nam mówi dużo o cierpliwej pracy nad sobą, nad umiejętnością cierpliwego przyjmowania napomnień od innych.

2.      Kontemplatycy w działaniu

Druga charakterystyczna cecha św. Feliksa to jego nadzwyczajna zdolność do przyjmowania wszystkich i do przekształcania każdej sytuacji w modlitwę, którą powierzał Bogu w sekrecie w czasie nocy. Hagiografia podkreśla szczególnie jego ducha modlitwy: „Brat Feliks to dusza stworzona do kontemplacji. Bez żadnego wysiłku potrafił skoncentrować swoje myśli na sprawach niebieskich, także na ulicach Rzymu, pośród łoskotu powozów i głosów przechodniów. Ale to nie mogło nasycić jego ducha spragnionego spraw bożych. A więc modlił się nocami. Godziny nocnych adoracji mijały mu niepostrzeżenie (Santi e Santità nell’Ordine Cappuccino, Rzym 1980. tom I, 48).
Oto cenne przesłanie dla nas, drodzy bracia, które powinniśmy przyjąć z otwartym sercem i wprowadzić w życie. Życie modlitwy dziś staje się jeszcze bardziej jasnym znakiem autentyczności naszej konsekracji. Słusznie powtarza się to powiedzenie: „Powiedz mi jak się modlisz a ja ci powiem kim jesteś”. Modlitwa jest praktyką życiową, która ukazuje jakość naszego życia. „Modlić się – dodaje Ojciec Marian z Turynu - nie dużo …, ale dobrze; a raczej, dużo i dobrze. Modlić się, ponieważ modlitwa jest czymś pięknym, sprawiedliwym, słodkim, a nie tyle czymś obowiązkowym. Wypełniać ten obowiązek jak przyjemność, największą przyjemność” (R. Cordovani (a cura di), Assoluto e relativo, Roma 2007, 98).
Jezus mówi o modlitwie jako „konieczności”: Powiedział im też przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać(Łk 18, 1). Tak, dokładnie tak! Modlitwa nie czymś dodatkowym, czymś zbytecznym czy wręcz bezużytecznym: ona jest koniecznością; jest podstawowym zadaniem naszego codziennego życia; jest niezbywalną potrzebą naszego serca. „Pragnienie Boga jest wpisane w serce człowieka – stwierdza Katechizm Kościoła Katolickiego –  ponieważ został on stworzony przez Boga i dla Boga” (nr 27). Potrzeba spotkania z Bogiem staje się przejmującym „pragnieniem”: „Ciebie pragnie moja dusza” (Ps 63,2); „Jak łania pragnie wody ze strumieni, tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże! Dusza moja pragnie Boga, Boga żywego” (Ps. 42,2-3).

3.      Kapucyni: bracia ludu
Święty nasz Współbrat był także zakonnikiem zawsze dyspozycyjnym i otwartym na innych. To jego otwarcie sprawiało, że był osobą poszukiwaną przez wszystkich. Nie dlatego że miał jakiś tytuł czy znaczenie uznane i zatwierdzone poprzez społeczeństwo, ale dlatego że miał tytuł prawdziwie wierzącego w Chrystusa, potwierdzony swoim sposobem życia. Mógł powiedzieć o Bogu, że to On był jego jedynym dobrem! I właśnie przez to jego życie nabiera znaczenia, które jest aktualne w każdym czasie i miejscu. My dzisiaj mamy tendencję poszukiwania tytułów, znaczenia, wystawiając się w ten sposób na niebezpieczeństwo wykluczenia Chrystusa z naszej osobistej historii.
Kapucyni są braćmi ludu. To jest nasz identyfikator aktualny i ważny w każdym czasie i miejscu. Jednakże, aby uwiarygodnić w sposób konkretny ten szczególny identyfikator, stoi przed nami zadanie ciągłego przezywania głębokiej i pełnej przekonania otwartości na Boga w tym celu, by okazywać się otwartymi i dyspozycyjnymi wobec każdego człowieka potrzebującego. Dokładnie tak! Brat Feliks był człowiekiem Bożym i bratem ludzi. Przyjmować innych, to znaczy pozwolić, by łaska i zbawienie Boże przechodziła do nich w czasie spotkania z nimi. Diakonia otwartości zakłada zawsze wyjście z siebie, by otworzyć się na drugiego; przyjąć drugiego jako „jedynego” i „innego” w stosunku do naszych oczekiwań i naszych utartych schematów.
W końcu wiemy dobrze, że współcześni świętemu Feliksowi, ludzie wielcy i prości, uczeni i analfabeci, szukali go przede wszystkim ze względu na jego świętość, dlatego że był prawdziwie człowiekiem Bożym. Należał do tych, którzy przeżywali ubóstwo w radości i dlatego był wolny od chciwości i skąpstwa (Nap. XXVII). Dziś zbyt łatwo zdarza nam się zapominać o tym, że tym co zjednywało nam tyle sympatii i sprawiało, iż przez długi okres czasu my kapucyni byliśmy najbardziej podziwianym Zakonem, była konsekwentna praktyka ubóstwa. św. Feliks jest ucieleśnieniem tego rodzaju dobrowolnego ubogiego, zdolnego do harmonijnego łączenia ubóstwa zewnętrznego i wewnętrznego, ponieważ nie tylko nic nie posiadał, ale też nie gniewał się i nie denerwował na nikogo (Nap. XI). Widzimy jak w nim życie „bez własności” osiąga swój szczyt, czyniąc go człowiekiem prawdziwie wolnym.
Słyszymy także wyraźne wezwanie, skierowane do nas przez Jezusa, do oderwania się od dóbr tego świata (domu, pola, braci, sióstr, dzieci, ojca, matki… Mk 10,29). Wybrzmiewają w nim dwa podstawowe aspekty ubóstwa: efektywny i afektywny, to znaczy oderwanie rzeczywiste, konkretne, praktyczne, od każdej formy posiadania, a także oderwanie serca. Chodzi o to, aby serce nie przywiązywało się do żadnego z dóbr stworzonych, aby mogło posiąść jedyne prawdziwe Dobro, Boga. Tylko Bóg może w pełni odpowiedzieć na wszystkie pragnienia naszego serca i naszego ducha; tylko Bóg może wypełnić przepastną pustkę naszego świata wewnętrznego.
Drodzy Bracia, św. Feliks, pierwszy kanonizowany kapucyn, stanął na początku długiego orszaku braci, którzy podobnie jak on chodzili do szkoły Serafickiego Ojca Świętego Franciszka. Są oni prawdziwym skarbem naszego Zakonu, ale byłby to wielki wstyd dla nas gdybyśmy ograniczyli się do opowiadania i przepowiadania tego czego oni dokonali, podczas gdy oni faktycznie tego dokonali! (Nap. VI). W takiej perspektywie wspomnienie Świętego Feliksa staje się dla nas mocnym wezwaniem do przeżywania naszej konsekracji zakonnej, naszych ślubów, z największą wiernością. W świecie, który zatracił poczucie Boga, który już o Nim przestał mówić i jeszcze bardziej przestał mówić do Niego, jesteśmy przynaglani do tego, by stać się konkretnym wezwaniem do odkrywania na nowo tych podstawowych wymiarów każdego życia. Jesteśmy wezwani do tego, by czynić to z pokorą i radością.
Rzym, 18 maja 2012
Święto Świętego Feliksa z Cantalice

Br. Mauro Jöhri
Minister generalny OFMCap